Aktualności


2014-01-15 KLUBOWE PLANY NA 2014









1. PRZEZ DŻUNGLE, RZEKI I GÓRY BORNEO /MALEZJA, BRUNEI, INDONEZJA/ 

Forsujemy góry, rzeki i nieprzebyte dżungle Borneo. Jak mawiał Arkady Fiedler, pierwszego dnia wyprawy dżungla wydaje się zielonym rajem, ostatniego, zielonym piekłem...Poza tym odwiedzamy najbogatszego sułtana na świecie, dawnych /a może i aktualnych/ łowców głów, Dajaków, rezerwat orangutanów, nosaczy oraz wędrujemy po bajecznym namorzynowym lesie. Polujemy też z kamerą na zupełnie unikalne borneańskie "miniaturowe" słonie leśne.




2. OD IGUACU DO RORAIMY /BRAZYLIA, WENEZUELA, GUJANA/


Kilkudniowy rejs lokalnym stateczkiem po Amazonce, czy Rio Negro jest kwintesencją brazylijskiego relaksu. Hamak, smakowita kuchnia, wygwieżdżone niebo, a czasem, ulewa i huragan na rzece. Poza tym bezmiernie szerokie wodospady Iguasu i niełatwa wędrówka do pradawnej, nieskażonej krainy, zwanej Roraima.

 

3. "NEPALSKI TREK-10 DNI POD ANNAPURNĄ"

 

Zdecydowanie najbardziej spektakularna trasa trekkingowa na naszej planecie. Robimy ciekawszą północną część z przełęczą Thorung La /5416 m./ Po treku też niezapomniany relaks. W Parku Chitwan gonimy tygrysy i kąpiemy się w rzece ze słoniami. Marzec to dla nas wymarzony termin. Dłuższy komentarz zbyteczny.


4. "SZLAKAMI INKASKICH KURIERÓW" /PERU, BOLIWIA/
Szlaki Inków, dawnych władców tych ziem, pozwalają nam wedrzeć się do wnętrza wysokogórskich, skalistych, zimnych i niedostępnych krain. Kretę drogi najpierw wysoko zawieszone nad klifami Pacyfiku, za jakiś czas śmiało wbijają się na 5 tysięczne andyjskie przełęcze. Jeszcze dalej okrążają ciemną toń Jeziora Titicaca i przecinają długa wstęgą wyżynę Altiplano oraz najrozleglejsze na Ziemi, boliwijskie solnisko Uyuni. Podczas wyprawy drogi Inków stają się przewodnikiem pośród górskich pustyń i stepów.
Nasza wyprawa andyjskimi szlakami jest o tyle ciekawa, że nowe drogi, będące już wytworem zachodniej cywilizacji, niezbyt mocno odmieniły życie rolników i pasterzy Quetchua oraz  Ajmara. Wspinając się na przełęcze i szczyty Kordyliery widzimy tradycyjnie, kolorowo odzianych Indian, którzy, jak przed setkami lat pasą lamy, alpaki i przybyłe już z Europy owce.

 

 

5.TREKKING W SIERRA NEVADA /HISZPANIA/

 

W kwietniu, rzadko które europejskie pasma pokrywają się kolorami, do tego kwitnące kaktusy i stada koziorożców. Sierra Nevada z niebotycznym Mulhacenem w weekend majowy to nie lada gratka dla trekkera . Dla smakosza również, gdyż kuchnie i piwnice Andaluzji urzekną nawet anorektyka...Spacery po prastarej, mauretańskiej Alhambrze dopełnią wrażeń wiosny w Sierra Nevada.

 

6. ARARAT I SUPHAN DAGI /WSCHODNIA TURCJA/

Ararat to nie tylko biblijna góra, na której zboczach do dziś poszukuje się Arki Noego, ale też święty narodowy symbol Ormian. Czapy lodowe na Małym i Wielkim Araracie widoczne są w Iranie, Armenii i Turcji w promieniu dobrych 100 km. Legendarny obraz "Domu Ormian" zostanie dopełniony przez starożytne Ani i ormiańskie kościoły na  wyspie Akdamar.

 

7. TRANSSIB I GÓRY BAJKAŁU /MOSKWA- WŁADYWOSTOK/

Transsib to po prostu Rosja w pigułce. Wędrując liczącym 9200 km. szlakiem widzimy jak różnią się miedzy sobą prowincje Rosji...Bogata, światowa Moskwa, zaściankowe Buriackie Ułan-Ude i handlujący z Japonią Władywostok...Poza tym dziesiątki miast, wiosek, rzek, gór, jezior i wysp...Ruszamy w podróż z zachodu na wschód, ale i w podróż w czasie...Podboje Kozaków Jermaka, polskie zesłania i pożogi rewolucji będą przewijać się przed naszymi oczami na każdym kilometrze Transsibu.


8. POCIĄGIEM DO LHASY I JEDWABNY SZLAK /CHINY, TYBET/

Nie ma jak jazda koleją przez niebosiężne Transhimalaje. O widoku można by powiedzieć morze gór.  Miło wypoczywać w czystej pościeli kuszetek, ale po wyjściu na dworzec trza brać plecak i na szlak. Po krótkim spacerze w ludnej i zindustrializowanej Lhasie uciekamy na dalekie hale, gdzie pasą się tysiączne stada jaków, owiec i kóz, a każdy dzieciak wierzy w yeti...Na szałase, więc, do pasterzy, spróbować sera, masła i tybetańskiego piwa...

 

9. NA SZCZYTACH I W DOLINACH HIMALAJÓW /INDIE- LADAKH/

 

Po raz kolejny ruszamy z klubem do podniebnego Ladakhu. Górskie wioski, zawieszone na skałach klasztory i pszeniczne pola kultowej już Doliny Markha urzekły nas bez reszty. Planowana trasa treku wiedzie aż na 5200 m. do tzw. base camp pod Kang Yatse Peak. Śmiałkowie będą mogli się spróbować z większym wyzwaniem i wspiąć się na jeden z wierzchołków Kang Yatse, na 6400 m. Po solidnym treku planujemy bardziej relaksujący rajd po klasztorach sekty Gelukpa, położonych już w sąsiednim paśmie Karakorum. Mamy nadzieję, że znowu spotkamy Dalaj Lamę...


10. KORONA BAŁKANÓW, SERBIA, KOSOVO, CHORWACJA, SŁOWENIA

 

"Zaklęte rewiry" Bałkanów przemierzaliśmy już 7 razy, ale gór, lasów, jezior i rzek pozostało chyba na następne 7, albo i więcej. Tym razem ruszymy w bardziej dzikie ostępy południa, do Serbii i Kosowa. Tam na górskich szlakach nie spodziewamy się spotkać żadnych turystów, a jedynie pasterzy, zbieraczy jagód i pustelników...Jeśli chodzi o Chorwację i Słowenię szlaki górskie na pewno będą uczęszczane, aczkolwiek tłoku nie przewidujemy. Po trudach górskich wypraw przewidujemy relaks na najodleglejszych wyspach Adriatyku.

 

11. W KRAINACH WINA I GRANATU /ARMENIA-GRUZJA/


"W krainach wina i granatu"to wędrówka nie tylko w sensie geograficznym i nie tylko w czasie, ale to przede wszystkim podróż wgłąb duszy mieszkańca Kaukazu. Obok trekkingu pod ogromny lodowce Gergeti i niebosiężny wulkan Aragac, zgłębimy tajniki przyrządzania szaszłyków baranich, chaczapuri i dolmo... Obok spektakularnych zabytków z okresu początków chrześcijaństwa, poznamy zwyczaj supry, gruzińskiej uczty i dowiemy się kto to tamada. W Kachetii obok stoków wymalowanych krzewami herbaty i winnej latorośli będziemy podziwiać kaukaskie tańce i muzykę. Wypoczniemy, zrelaksujemy się na urokliwych czarnomorskich plażach i  w starych tureckich łaźniach.

 

12. TREK W KIRGISTANIE, PIESZO I KONNO PRZEZ WYSOKOGÓRSKIE STEPY

Kto był na konnym treku w Mongolii potrafi docenić prawdziwą wolność jeźdźca. W Kirgistanie obserwujemy podobną scenerię, z tym, że góry sporo wyższe, bo będziemy podziwiać  nawet siedmiotysięczniki. Kto odważny, sam wejdzie na prawie 5 tys...Poza tym pomieszkamy w jurtach, posmakujemy kumysu i suszonych serków...Mamy i gratkę dla  wędkarzy, pstrągi w Jeziorze Issyk Kul dochodzą do 25 kg., są też ogromne wzdręgi, karpie i amury.


13. PIESZO, KAJAKIEM I ROWEREM PRZEZ NOWA ZELANDIĘ

Coś dla prawdziwych miłośników gór, 2 tygodnie marszu, pedałowania i wiosłowania. To w wszystko w scenerii gejzerów, lodowców, "norweskich" fiordów i tropikalnych lasów paproci. Nie zabraknie też krótkiego relaksu na oceanicznych plażach, steków i cudownego nowozelandzkiego winka.

 

14. PRZEZ GÓRY PAPUI /PAPUA NOWA GWINEA/


2 tygodniowy trek w głębokim, wysokogórskim interiorze 2 wyspy świata. Jako drogowskaz tylko miejscowy przewodnik, jako dom, papuaskie szałasy, jako jedzenie...Czy będziemy próbować pieczonych psów i świń? Czegóż więcej, niż papuaskiej przygody potrzebuje prawdziwy globtroter?
Dodane przez użytkownika tarzan
2014-01-15 KLUBOWY RAJD RAKIETOWY W TATRY NIŻNE

KLUBOWY RAJD RAKIETOWY W TATRY NIŻNE


Termin: 20-23.02.2014


 


Czeka nas 4 dniowa wędrówka główną, widokową granią Tatr Niżnych od Telgartu do Chopoka. 2 noclegi w schronach samoobsługowych na grani, 3 w Chacie pod Dumbierem, czyli w regularnym schronisku.



1. Zbiórka w Zakopcu na PKS, godz. 7.00. Przejazd do Telgartu we wschodnich Tatrach Niżnych. Trasa: Telgart-Kralova Hola/1946 m. /- Hata Andrejcova. Trasa ok. 10 h. Nocleg w samoobsługowym drewnianym schronie.






2. Dalszy marsz główną granią Tatr Niznych na wysokości od 1100 m do 1700 m. Przejście przez wielkie wiatrołomy z 2004 roku. Trasa: Chata Andrejcova-Chata Ramza. Przy dobrej pogodzie panoramy na Tatry Wysokie. Trasa ok. 10 h. Nocleg w schronie Ramza.






3. Marsz główną granią Tatr Niznych. Trasa przez 2 najwyższy szczyt TN Dumbier / 2043 m./ Więcej halnych i skalnych odcinków. Nocleg w klimatycznym, wysokogórskim schronisku Stefanikova Chata /1725 m./. Trasa ok. 10 h.






4. Dalszy marsz głównym czerwonym szlakiem.Wejście na Dumbiera i zejście do schronu Durkova /1750 m./. Zejście Lupczńską Doliną do Bela Lupca. Spotkanie z busem. Trasa ok. 11 h. Przejazd do Zako. Na miejscu ok. 19. 00.



Trasa to założenie optymalne i teoretyczne. W razie złych warunków pogodowych, dużego oblodzenia, porywistego wiatru, problemów zdrowotnych, czy kondycyjnych jest możliwość wcześniejszego zejścia z grani lub zmiany trasy. Mamy opanowane wszystkie tzw. "drogi odwrotu" do niższych szlaków.


Informacje organizacyjne


 


wyposażenie:plecak ok. 40 l. z pokrowcem, ciepły śpiwór, karimatka, folia NRC, kurtka i spodnie gore, cienki i gruby polar  lub kurtka puchowa, kapelusz, ciepła czapka, grube rękawiczki, wysokie buty trekkingowe, termos 05-1 l, nóż, czołówka z nowymi bateriami, naładowany telefon, kijki trekkingowe, klapki do schroniska, ewentualnie, zależności od pogody: raczki, apteczka: 2 bandaże elastyczne, 1 bandaże opatrunkowe, środek do dezynfekcji, np. rivanol, środki przeciwbólowe, aspiryna, plastry z opatrunkiem, jałowy opatrunek, wilgotne chusteczki. Rakiety możemy załatwić za 48PLN





w kosztach: transport busami, schronisko, jedzenie/w tym ciepłe posiłki/, ubezpieczenie, maszynki, gaz


 


nie wliczone: piwko, pocztówki: ok. 15 E



Koszt 100 E z jedzonkiem, transportem z Zakopanego i ubezpieczeniem, rakiety z zębami 48 PLN


Zbiórka PKS Zakopane o 7.00, czwartek 20.02. Jest możliwość załatwienia wygodnego noclegu w Zako w nocy z 19 na 20.02


 


Zakończenie imprezy PKS godz. 19.00, niedziela 23.02 /jest możliwość zorganizowania niedrogiego transportu na PKP Kraków/



Wyposażenie: plecak 40 l. z pokrowcem, ciepły śpiwór, karimata, wysokie buty trekkingowe, stuptuty, kurtka i spodnie z membraną, peleryna, kijki, czołówka, stalowy kubek, termos 05 l-1l., nóż turystyczny, dowód osobisty , rakiety z zębami.


kieszonkowe na słodycze i piwko ok. 15 E


 


Pozdrawiam z Kórnika Jacek


 


tel. 514433552


 

Dodane przez użytkownika tarzan
2013-09-09 NAJBLIŻSZE RAJDY, TREKKINGI, WYPRAWY STOWARZYSZENIA TREKTEAM

NAJBLIŻSZE RAJDY, TREKKINGI, WYPRAWY STOWARZYSZENIA TREKTEAM


www.trekteam.pl


-Rajd jesienny w słowackie Tatry Niżne 03-06.10.2013


-Trekking w RPA i Namibii 15.10-08.11.2013


-"Akcja na Demavanmdzie", Iran 09.11-17.11.2013


-"Wulkany i plaże Filipin", impreza krajoznawczo trekkingowa 18.01-08.02.2014


-"Od Iguacu do Roraimy", Brazylia,Wenezuela,Gujana, impreza krajoznawczo-trekkingowa 15.02-11.03.2014


-Trekkng w Sierra Nevada, Hiszpania /impreza na weekend majowy/ 26.04-04.05.2014


-Trekking północną trasą GR 20, Korsyka-Francja, 14.06-22.06.2014 /Boże Ciało/


-Wyprawa na Ararat, Turcja, 14.06-22.06.2014 /Boże Ciało/


wszystki szczegóły w kalendarzu imprez

Dodane przez użytkownika tarzan
2013-07-23 "Na Kaukazie po wojnie jest...wesoło" /art. z 2008 r./

Na Kaukazie po wojnie jest wesoło

We wrześniu 2008 roku wyruszyliśmy z mocną studencką ekipą na Kaukaz. Trasa do tego ogromnego pasma górskiego była nieco okrężna, bo po drodze zwiedziliśmy Wilno, Kowno, Rygę i Istambuł...Czyli, bez mała pół Europy. Ale opłaciło się w końcu.
W drodze do niegdyś kwitnących kurortów przyszło nam oglądać zgliszcza koszar i bombardowanych przez Rosjan mostów...  Jednak Wojna w Osetii Południowej dobiegła szczęśliwego końca i gościnni mieszkańcy "kraju wina i gór" witali nas wszędzie z otwartymi ramionami i sutym poczęstunkiem...

W Gruzji ruszyliśmy do parku narodowego Borżomi-Karaguali, gdzie początek jesieni powitał nas złotoczerwonymi odcieniami...Niestety szlaki w parku okazały się słabo przygotowane, co powodowało niemiłosierne błądzenie... Niemal przez 2 dni wędrowaliśmy Tygrysim Jarem, czyli dnem górskiego, bardzo stromego strumienia...Na stromiznach asekurowaliśmy się niezawodnymi paskami od plecaków 1 jednym małym karabinkiem...

Miłą nockę przyszło nam spędzić, przypinając się do drzew na stromym zboczu...Dodatkowego smaczku dodała szalejąca burza z piorunami i liczne ślady niedźwiedzi. No nic to...Dla równowagi, w przydrożnych szałasach znajdowaliśmy duże butle z różnymi złocistymi płynami oraz kubki służbowe do częstowania "strudzonych podróżnych". Również każdy napotkany po drodze gruziński baca, zwracał się do nas z zasadniczym pytaniem,"wino piosz?"

Z podróżnych ciekawostek, napotkany w pociągu  Karaguali Gruzin jechał  na wesele i dla tego jasnym było, że musiał zabrać ze sobą krzesla...W ilości 50 sztuk...Wszyscy pasażerowie w wagonie pomagali w załadunku i wyładunku, wiadomo, wesela rzecz święta...

Następnym etapem wędrówki była Armenia ze swoim największym wulkanem Aragats /ponad 4 tys./ W tym sielskim kraju nastąpiła niespodziewana zmiana, każdy spotkany „miejscowy” nie częstował nas winem, jak w Gruzji, ale już... czystą, bielutką wódką. Co kraj to obyczaj...

Po drodze w południowej Gruzji spotkaliśmy polskiego księdza, który wędrował ze swojej gruzińskiej parafii do ormiańskiego szpitala, gdzie pełnił funkcję kapelana. /Zygmunt Niedźwiedź na nazwisko, z zakonu kamilianów/. Zostaliśmy ugoszczeni przez kamilianów naprawdę po chrześcijańsku...w zakonnym szpitalu na oddziale zakaźnym. Spaliśmy w pachnących, czyściutkich pościelach i poczęstowani smakołykami ze szpitalnej kuchni i darami od narodu włoskiego...

Ormiański gigant, brat pobliskiego, jednak znajdującego się w Turcji Araratu, Aragats padł po 4 dniach oblężenia...Cała 10 osobowa ekipa weszła na jeden z 4 wierzchołków, mimo chmur, deszczu, śniegu, lodu, minusowych temperatur w nocy i atakujących zajadle ogromnych psów pasterskich.

Poza programem górskim zwiedziliśmy w Gruzji cudowną, odnawianą właśnie stolice, Tiflis i 2 wykute w skałach miasta, Wardzię i Upsyliche.  Baśniowa Warzdzia do dzisiaj jest zamieszkane przez mnichów z gruzińskiego kościoła ortodoksyjnego. W Gori napotkalismy ogromne konwoje z pomocą humanitarną dla dotkniętej wojną Gruzji,a na dworcu kolejowym, zdemontowany później, pomnik. Dla nas zbrodniarza i ludobójcy, a dla mieszkańców miasta, ukochanego taty Josifa Wissarionowicza...

Droga powrotna do "Polszy", okazała się niezwykle długa, ale też ciekawa...Jechaliśmy przez cała Turcję do Istambułu, który dokładnie zwiedziliśmy. Najbardziej do gustu przypadły nam słynne śledzie z Bosforu /reklamowane niegdyś przez Roberta Makłowicza/ i wielkie stambulskie meczety, w których na wygodnych dywanach delektowaliśmy się drzemkami...

Następnie, po krótkim locie wylądowaliśmy w północnej części kontynentu, tj. w mroźnej Rydze. Potem już tylko malownicze Kowno i dom, słodki, słodki dom...

Traska niezwykle przypadła nam do gustu i powtarzamy ją w rożnych wariantach do dzisiaj...W następnych latach zahaczaliśmy  dodatkowo o Azerbejdżan, Iran i Turcję. Nigdy jednak więcej nie napotkaliśmy w tych rejonach wojennej pożogi i... pasażerów wiozących w pociągu krzesła na wesele...

Jacek Fabiś

Dodane przez użytkownika tarzan
2013-05-10 KLUBOWA "AKCJA NA KAZBEKU"

Zapraszamy na klubowy trekking na gruziński Kazbek, 5034 m.n.p.m



Termin 03 do 11.08.2013

w programie klubowego trekkingu:

-przygotowawczy trekking na 4 tysięczny szczyt Wielkiego Kaukazu

-3-4 dniowa akcja na Kazbeku

-słynna Gruzińska Droga Wojenna z jej twierdzami i kościołami

-kulinarne i winiarskie atrakcje "gruzińskiego Zakopanego sprzed 50 lat", Kazbegi

-słynny z panoram kościół, symbol Gruzji, Cminda Sameba

-atrakcje Tbilisi: zakwaterowanie na samym szczycie starówki z bajeczna panoramą na miasto, Katedra Sioni, Wielka Synagoga, Twierdza Narikala , knajpki, ogródki, zaułki starówki, stara łaźnia, domowe gruzińskie wina...

-grupka 6-8 osób

możliwość niedrogiego wypożyczenia raków, uprzęży i czekanów, namioty klubowe w kosztach

w kosztach znakomity miejscowy przewodnik

noclegi: w Kazbegi w namiotach na kempingu, w górach w bazie meteo na karimatach,Tibi-kwatery prywatne, za niewielka dopłatą wszystkie noclegi w kwaterach

możliwość niedrogiego stołowania się w gruzińskich domach

kontakt: 514433552, trekteam@trekteam.pl

Dodane przez użytkownika tarzan

Zobacz wszystkie newsy